Parafia św. Katarzyny w Tenczynku

ks. Krzysztof Świątecki

Był 12 września 1697 roku. Słońce chowało się już za dachy kamienic i wież kościelnych, a strącane chłodnym wiatrem liście zapowiadały rychłą jesień. Ceremonia koronacyjna Fryderyka Augusta II Wettyna zwanego Mocnym dobiegła końca. Ksiądz Krzysztof Świątecki, doktor praw, kanonik kolegiaty Wszystkich Świętych w Krakowie wracał z Wawelu. Nie przypuszczał, że uroczystości będą trwały tak długo. Samo oczekiwanie na wjazd monarchy zajęło kilka godzin. Dygotając z zimna, spróbował przyspieszyć kroku, ale zmęczenie wzięło górę. Raptem zawadził o coś nogą. Usłyszał stłumiony, metaliczny odgłos. Machinalnie schylił się i podniósł z ziemi, jak mu się wydało, zczerniały kawałek żelaza w kształcie małej cegiełki. Wyglądał na tyle zagadkowo, że kanonik postanowił dołączyć go do kilku innych osobliwości, które wypełniały jego otoczenie. Zabrał go też do Tenczynka, gdzie w 1699 r. objął probostwo. Dopiero po kilku latach odkrył, że jest to pomalowana na czarno sztabka złota. Ponieważ właściciela nie udało się ustalić, złożył ją w skarbcu kościelnym. Wówczas jeszcze nie wiedział, że ten kawałek kruszcu stanie się symboliczną pierwszą cegiełką na rzecz budowy nowego kościoła parafialnego w Tenczynku.

Kiedy przybył do Tenczynka, zastał tam niewielki drewniany kościółek wraz z przylegającą doń również drewnianą dzwonnicą. Rosnące wokół sędziwe lipy świadczyły, że czas wycisnął tu swoje piętno. Być może jeszcze długo by takim pozostał, gdyby nie dramatyczne wydarzenia roku 1710...

Późną wiosną w Krakowie pojawiły się ponownie ogniska zarazy. Wysoka gorączka, czarne plamy na ciele przechodzące w ropiejące wrzody. Minęło kilka tygodni a morowe powietrze rozlało się na całe miasto dziesiątkując ludność. W owym czasie epidemie takie cyklicznie nękały całą Europę. W niektórych rejonach w ich wyniku liczba ludności malała nawet o jedną trzecią. Ani wiedza medyków ani praktyki znachorów nie mogły stawić im czoła. Pozostawało tylko trzymać się jak najdalej od miejsc „zapowietrzonych” i zdać się na łaskę Pana. Wielu szukało schronienia w sąsiednich wioskach. Nierzadko całe rodziny opuszczały miasto, by przeczekać na prowincji.

Pod koniec lipca jedna z takich rodzin znalazła azyl na nowo wybudowanej plebanii w Tenczynku. Jednak i tu nie zaznali spokoju. Na drugi dzień po przybyciu zachorowała służąca. A że jej stan się szybko pogarszał, posłano po proboszcza. Oddając umierającej ostanią posługę kapłańską zauważył na jej szyi typowe, czarne plamy... Sytuacja wymagała wyjątkowej przezorności; - Pobieglem wtem do dworu, aby tam rezydujący mieli się na ostrożności (...) - wspominał później - Na zamek także toż doniosłem do tam rezydujących nie mało z Krakowa ludzi. Na koniec grabarzowi kazałem precz w polu dół głęboko wybrać, ale się ciała tykać i pochować, nikt nie chciał odważyć. Nie ostatni to raz przyszło księdzu Świąteckiemu własnoręcznie wkładać umarłego do grobu. Uważał, że lepiej, aby już posmolony posmolonego się tykał.

Odtąd krąg zarażonych szybko się powiększał. Nikt nie wątpił, że zarazę przywieźli z sobą goście plebana. O tym, że dwa miesiące wcześniej w sąsiednim Rudnie zmarło kilkanaście osób z oznakami czarnej śmierci nie chciano pamiętać.

Wraz z kolejnymi zgonami rosło przerażenie ludności. Zarażonych izolowano w zbitych na prędce z desek budach. Jedzenie podtykano im ostrożnie przed wejściem. Dla tenczyńskiego proboszcza nastał czas próby. Do tych wszystkich chorych i konających musiał dotrzeć. Niedzielną mszę św. odprawiał poza kościołem na pobliskiej górce tak, aby wierni mogli w niej swobodnie uczestniczyć nie stykając się ze sobą nawzajem. Ci, których zaraza nie dosięgła unikali swego duszpasterza jak wilka. Przyjmował to z wyrozumieniem i pokorą. Nawet wtedy, gdy nadludzkim wysiłkiem, zdany na samego siebie kopał groby i dźwigał ciała umarłych. Aby nie narażać swoją osobą innych wyprowadził się z plebanii; - (...) miałem trzy budy: kościół, albo kapliczkę na Górce jako kaplicę, przed cmentarzem zaś szopkę, a raczej strzechę do dachu cmentarzowego przysposobioną przy furtce niedaleko cmentarzowej, gdziem siadał, czytał, pisał i jadał, jako w refektarzu, a zaś w podworcu plebańskim budę zwyczajną, jako sypialnię. Miałem sobie już naczynia: łyżkę, talerz, miskę i drugą, czarki i garczki, sklenicę i cebrzyk, w którym sam sobie naczynia umywałem po obiedzie i po wieczerzy.

Nie widząc kresu tych zmagań złożył ślub, że jeśli Bóg powstrzyma epidemię, a jego zachowa przy życiu, wówczas w podzięce, przy istniejącym drewnianym kościółku postawi murowaną kaplicę pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego.

Wreszcie zaraza wygasła. - Nawiedził Pan dom mój plebański zarazą. - pisał później - Lecz dziwne, niepojęte i niezbadane miłosierdzie Boskie, które Jonasza z wnętrzności wieloryba, Daniela z pośród lwów, Lota z Sodomy, Ananiasza, Azariasza i Mizaela z pieca ognistego, Piotra z bałwanów morskich, a Pawła trzykroć tonącego z morza wybawiło, toż miłosierdzie i tę parafię i mnie niegodnego proboszcza zachowało, że nas morowe nie pożarło powietrze. Gdy parafianie otrząsnęli się z przeżytych nieszczęść, ksiądz Świątecki przystąpił do realizacji danego Bogu przyrzeczenia. Przedsięwzięcie wymagało zgromadzenia pokaźnych funduszy. Na początek postanowił, że dzień 6 sierpnia, w którym przypada Święto Przemienienia Pańskiego będzie w tenczyńskiej parafii szczególnie obchodzony. Nieco później zamówiono u włoskich artystów obraz przedstawiający cudowną przemianę Chrystusa. W 1723 roku sprowadzony został z Rzymu i 6 sierpnia uroczyście wyniesiony nad główny ołtarz starego kościoła.

Po niespełna czterech latach zmarł Ksiądz Świątecki. Nie doczekał urzeczywistnienia swoich ślubów. Ciało jego wedle przekazów złożono pod posadzką przed głównym ołtarzem. Zgodnie z jego życzeniem pochowano go w tym samym ubraniu, jakie nosił podczas pamiętnej zarazy.

Msze Święte
Tenczynek:
7.00, 9.00, 11.30, 16.00
10.15 (msza w Rudnie)

w dni powszednie:
7.00, 18.00
(17.00 - w zimie)

Spowiedź:
- 15 minut przed Mszą
- w pierwszy piątek miesiąca o godz. 17.00 (16.00 - w zimie)
- w sobote od 17.00 (16.00 - w zimie)
Kancelaria
Wtorek i Sobota
9.00 - 10.00

Środa i Piątek
15.30 - 16.30

Kancelaria w pierwszy piątek miesiąca nieczynna
Informacje
Parafia Św. Katarzyny:
ul. Mieczysława Mądrzyka 21A
32-067 Tenczynek,
tel.: 12-282-17-85
siostry: 12 2824700
Nr konta:
13 86120003 0000 0018 1985 0001

e-mail: biuro@parafiatenczynek.pl

Fotograf Parafialny
Msza Święta na żywo
ŚDM 2016
Galeria - wizytacja
Odwiedzin:
40449
Dzisiaj: 35 On-line: 1
Parafia Św. Katarzyny w Tenczynku:
ul. Mieczysława Mądrzyka 21A
32-067 Tenczynek,
Nr konta: 13 86120003 0000 0018 1985 0001
e-mail: biuro@parafiatenczynek.pl
Telefony:
Plebania: 12-282-17-85
Siostry: 12 2824700
Duszpasterstwo
Proboszcz: Ks. mgr lic. Stanisław Salawa
Wikariusz: Ks. mgr Adam Kudłacik
W duszpasterstwie pomaga : Ks. mgr Andrzej Strama
© 2015 | Parafia św. Katarzyny w Tenczynku | Wszelkie prawa zastrzeżone.
Realizacja: M.Janiczak